Dulce de leche
W Ameryce Południowej Yerba Mate pija się z dodatkiem Dulce de leche. Ciekaw byłem cóż to za specyfik, a ma ciekawość na tyle wielka, by zakupić słoiczek przez internet. Po szybkim otwarciu i spróbowaniu okazało się, że już znam ten smak od dawna! Krówki polskie! Karmel ! Tak, tak ! Co więcej, przypomniało mi się w mig, że przecież potrafię robić takie polskie Dulce de leche.

Oto jak produkowałem Dulce de leche nie wiedząc, że jest to kultowe Dulce de leche:

By przygotować sobie słoiczek pysznego Dulce, należy zaopatrzyć się w puszkę mleka skondensowanego i... to wszystko. Z puszki zdejmujemy papierową etykietę. Oddzielnie do garnuszka wlewamy wodę - tyle, by po wstawieniu do garnuszka puszki, ten był niemal całkowicie zalany wodą. Garnuszek przykrywamy pokrywą i stawiamy na ogniu. W zależności od tego jak długo będziemy ogrzewać, dostaniemy odpowiednio gęste Dulce. Dla naszych celów wystarczy 1,5 godziny ogrzewania. Należy uważać, by woda nie wyparowała, bo ogrzewanie szczelnej puszki na gazie - bez wody - grozi wybuchem. A więc pamiętajcie o wodzie w garnuszku.
Po 1,5h wyjmujemy puszkę i studzimy w zimnej wodzie, po czym w końcu ją otwieramy, a naszym oczom ukazuje się piękny widok. Smacznego!


W internecie znalazłem kilka innych przepisów. Przytoczę jeden, w którym opisany jest tradycyjny sposób przygotowania Dulce de leche:

Potrzebujemy: 4 szklanki mleka, 2 szklanki cukru, 1 łyżeczkę sody oczyszczanej, 1 łyżkę cukry waniliowego.
Wszystko mieszamy w garnuszku, po czym ogrzewamy dopóki nie zrobi się z tego karmel :-). Koniec:-)